~ Queen of suburbia ~
Otworzyłam oczy, po wczorajszej kłótni miałam nadzieję przytulić się ciepłego ciała Billa, ... ale jego nie było. Może jest u malutkiej albo w kuchni, ale tam też go nie było.
Chwyciłam za telefon, numer Billa zniknął, a pod nazwą " Bill " znalazłam krótką notatkę :
" Wybacz, nie dam rady inaczej. To wszystko to za wiele. Nie próbuj się ze mną kontaktować, ja nie wrócę. Ucałuj Larę... Przepraszam. "
Stałam jak przycementowana . Powoli docierał do mnie sens tych słów. Bill mnie zostawił. Odszedł. Wyjechał.
Chwyciłam ponownie za telefon, który wcześniej wypadł mi ze sztywnej ręki i upadł na podłogę i zadzwoniłam do Toma.
- Tom, co jest, gdzie Bill, dlaczego wyjechał ? Dokąd ? - wydukałam na jednym wdechu, usilnie próbowałam powstrzymać napływające mi do oczu łzy i panikę. Tom mnie znał i pewnie to usłyszał.
- Bian, on cie nie chce - zrobiło mi się ciemno przed oczami, dlaczego Tom jest taki zimny ? - nie wyjechałby gdyby mu zależało.- mówił głosem pełnym jadu, jak ? Przecież byłam jego przyjaciółką, zawsze miałam go za brata, dlaczego teraz zachowuje się dziwnie... czy właśnie trace ich obu ? - nie wiem dokąd pojechał i ty również nie próbuj się tego dowiadywać. Odpuść, Bill nie był tobą zainteresowany - wyłączył się, tak poprostu... odszedł.
Starałam się nie upaść i w miarę możliwości oddychać, choć z każdym oddechem przychodził ból., to nie było wcale takie łatwe.
Słyszałam z daleka płacz małej, ale nie mogłam się poruszyć. W tamtej strasznej chwili chciałam nie istnieć.
Zaczełam robić wszystko mechanicznie jak robot, bez uczuć i bez serca. Do mojego mózgu nie docierały bodźce zewnętrzne, był tylko ból.
Postarałam się na tyle oprzytomnieć by móc zawieźć dziecko do osoby, której ufałam. Nie mogłam powierzyć sobie opieki nad nią, nie ufałam swoim reakcjom... byłam niepoczytalna.
Georg wziąl dziewczynkę bez słowa. Tak jakby i on był już wtajemniczony. Czemu to wszystko się dzieję ?? Czemu to coś zabiera mi wszystkich przyjaciół ? Może to tylko zły sen ...w którym oni odchodzą... za chwile się obudzę !!!
No obudź się .. Już !!
Niestety .... to nie sen...
To wszystko zostało już dawno zaplanowane, tylko ja jedyna o tym nie wiedziałam...
Szłam przed siebie, może i wtedy byłam egoistką, ale musiałam wiedzieć. Wiedziałam że mam jeszcze ostatnią deskę ratunku, osobe, która może być poinformowana bardzo dobrze i która wszystko wyśpiewa.
- Bian ? Ty tutaj ? - mężczyzna zdziwił się gdy mnie ujrzał
- David, błagam powiedz mi gdzie on jest ? - nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem
- nie wiem moje dziecko - zaczął powoli Jost - nikomu za wiele nie opowiadał, poprostu musiał zniknąć
- Jost błagam - łzami żebrałam o litość
- nic mi na ten temat nie wiadomo, przykro mi
I tylko tyle ?? Czy Bill celowo nic nie powiedział menagerowi ?
Z mokrymi oczami wyszłam ze studia. Co teraz ? Dokąd mam się udać ?
Właśnie znikneła połowa mojego serca, połowa mnie. Odszedł bez słowa, nawet się nie żegnając. Zaczyna pewnie nowe życie, więc skoro on zaczął nowe życie to ja musiałam zakończyć swoje....
Wracając do domu Georga po malutką miałam dziwne uczucie jakby ktoś za mną szedł. Wiele razy się odwracałam, ale nikogo nie było, nagle go zobaczyłam... Bill ? Ruszyłam w jego kierunku...ale zniknął.... to chore złudzenie, moja wyobraźnia bawi się moimi kosztami. Bezradnie się rozpłakałam... potrzebowałam go, jego dotyku, jego życia... to dla niego codziennie rano się budziłam i jakoś normalnie funkcjonowałam, to dla niego się uśmiechałam .. dla niego żyłam.
- G ... Georg - nie mogłam oddychać przez napad histerii, cała się trzęsłam i dusiłam.
- Bianko - mocno mnie objął i przytulił - uspokój się, ty się wykończysz.
- Gdzie on jest ? Błagam powiedz mi - skamlałam
- nie wiem, choć napijemy się herbaty - trzymając za ramie poprowadził mnie do kuchni
- Geo.. ja go potrzebuje - zaliłam się
- domyślam się, ale skoro robi takie rzeczy to chyba nie jest ciebie wart.
- Co mam zrobić ? Chce żeby wrócił
- Bian, przedewszystkim odpocznij i przez chwilę zajmij się czymś innym.
Poszłam do Lary, już trochę spokojniejsza, ale wciąz nie mogłam się skupić na zajmowaniu się nią, bo myślami wciąż wracałam do Billa.
Gdzie on teraz jest ?
Co robi ?
A przedewszystkim ...dlaczego ?
Te pytania już na zawsze miały pozostać bez odpowiedzi...bo nikt nie chciał mi pomoć...
* Kilka dni potem *
Żyłam jak w jakimś durnym letargu, nikt nie umiał mi pomóc. Przez cały ten czas mieszkałam u Georga, tylko z nim rozmawiałam i... o dziwo czasami się uśmiechałam, jeszcze nie dawno nie mogłam, a teraz gdzieś przez deszcz i ciemne chmury przebijała się tęcza.
Georg przez ten czas stał się moim najlepszym przyjacielem. A może nawet kimś więcej ?
Nie !!
Tej myśli do siebie nie dopuszczałam.... ja chyba wciąż czekałam..., ale jakoś przez przypadek przy oglądaniu TV nagle w oko wpadł mi wywiad...z NIM... usłyszałam JEGO głos...mówił że jest singlem i NIKOGO nie kocha.... to przeważyło szalę. Nie wytrzymałam i emocje, które nosiłam głęboko w sobie przez te pare dni nagle wybuchły...
Georg był z mała na spacerze ... miałam czas. Pobiegłam do kuchni... Tabletki nasenne... jedna ... dwie ..w końcu postawiłam na całe opakowanie....raz !
Pamiętam tylko że zrobiło się bardzo nie dobrze... i straciłam przytomność....


