Wstałam raniutko, kilka uderzeń serca, śniadanie, SMS i wychodzimy.
Zaraz SMS... ? Jeszcze raz zerknęłam na wyświetlacz.
Od Billa
" Nie zapomnij nakarmić Pumby i w sypialni w pierwszej szufladzie pod moimi spodniami jest schowane trochę pieniędzy na czarną godzinę - obawiam się, że ona właśnie nadeszła. Kup sobie ciuchy xDD, chociaż ja i tak wole cię nagą. "
Cały Bill, no ale nowe ciuchy się przydadzą. Zerknęłam do szuflady w komodzie i wyjęłam plik banknotów, swoją drogą słowa " trochę pieniędzy" nie przygotowały mnie na widok, który zastałam. Przeszedł mnie dreszcz. Jak długiej czarnej godziny spodziewa się Bill ?
Schowałam kilka banknotów do portfela i zeszłam do kuchni nakarmić psa. Pumba miał w spiżarni całą szafkę tylko dla siebie i milion przysmaków i dobrych składowo karm, wybrałam jedną puszkę i podałam ją psu, teraz wyprowadzić go na szybki spacer i mogę jechać na zakupy.
Na mieście weszłam do do pierwszego lepszego sklepu, nie potrzebowałam rozglądać się za niesamowitymi markami, ale nawet w pierwszym lepszych sklepie - Ceny dla LA - wielkie jak wszystkie nieszczęścia tego świata.
Kupiłam kilka mega drogich rzeczy. Może Bill się nie wkurzy, dla niego niespodzianka też jest xD. W formie czarno - czerwonej, sporo odkrywającej koronkowej bielizny.
Potem szybciutko do szpitala, bo Lara na pewno bardzo tęskni.
- o jest pani - z sali wyszedł lekarz
- coś nie tak ? - serce mi stanęło i przeraziłam się nie na żarty
- nie, poprostu bardzo płakała
- ok, dziękuje - od razu wziełam malutką na ręce. Nie dziwie się że płakała.
Przez całe życie miała tylko mnie i zawsze, ale to zawsze byłam przy niej, a teraz coraz częściej zostaje sama w szpitalu.
- nie płacz skarbie, mama już tu jest. Chętnie zabrałabym cię już do domu. ..- zawibrował mi telefon, dzwonił Bill.
- tak ? - odebrałam
- hej, wróce dzisiaj, przed południem będę już w LA
- o to super - ucieszyłam się " ty pusta idiotko " zmarkotniałam bo przypomniałam sobie jego ostatnio użyte słowa.
- nadal chcesz wracać ? - spytał smutny - Bian, ja nie chciałem tego powiedzieć
- Bill to było przykre
- wiem, przepraszam. Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić do cukierni ??
- nie wolno mi jeśc dużo słodyczy, karmie małą
- to może... - zastanowił się chwilę - Wiem !
- co ?
- zrobimy jej pokoik, co ty na to ?? - spytał optymistycznie
- czemu nie , może być fajna zabawa
- widzimy się za niecałe 1,5 h, pozdrów malutką, paa
Usiadłam z Larą przy oknie. W sumie fajny Bill miał pomysł. Będzie miała swój własny kącik w tym wielkim domu.
* 2h później *
- jestem dziewczyny - usłyszałam roześmiany głos Billa za plecami
- Bill - ucieszyłam się, a mała wyciągneła rączki w jego strone
- mogę ?- spytał patrząc na nią
- pewnie - podałam mu córke
- wszystko już z nią ok ?? - spytał poważnie, odrywając jej rączki od swojego nosa xD
- tak - zilustrowałam go wzrokiem.
Ruchable
- więc może ją uśpij, pojedziemy do sklepu wybrać meble
- teraz ? - zdziwiłam się
- no a kiedy ?
- nie , tylko nie jesteś zmęczony ?? Nie pali się przecież
- pali, malutka zaraz wyjdzie ze szpitala. Chce żeby miała pokoik już gotowy
- no w takim razie ok, zaraz pojedziemy- odłożyłam ją do łóżeczka
- a propo jazdy.. nic nie stało się ferrari ? Jest całe, prawda ??
- BILL !!!!!!!!!!!!!!!!
- nie krzycz przy dziecku, tylko pytam
- to lepiej nie pytaj !
- dobrze, przepraszam cie złośnico - ucałował mnie w usta, kochany. Wtuliłam się w jego szczupłe, umięśnione ciało. Kochałam ten jego wspaniały zapach. Nie umiałam określić co dokładnie czułam, to był poprostu on.
Mój kochany Bill, moja wielka, nieodwołalna miłość.
Mała zasneła, więc po cichu ulotniliśmy się ze szpitala.
- dokąd jedziemy ? - spytałam siadając na miejscu pasażera, niech się nacieszy swoim ferrari.
- do sklepu z meblami
- a może najpierw wybierzemy pokój, w którym będzie mieszkać ?
- myślałem nad tym z oknami na dwie strony
- dobry pomysł - przytaknełam mu
Kupiliśmy białe meble i różowy dywan ( no co, przecież to dziewczynka )
- co teraz ?- spytał stojąc biedny, pewnie mu się już znudziło, a ja miałam radoche jak dziecko.
- a teraz rolety, może jaśniutki fiolet ? - głośno myślałam
- jasne ... super pomysł, ale załatwimy to jutro, już późno !
- zdążymy jeszcze - odparłam obstawiając przy swoim
- najpierw seks, najwyżej tu wrócimy
- ehh..- pokręciłam tylko głową z uśmiechem
- rozpaliłaś mi zmysły tym Skypem - spojrzał na mnie szatańsko z błędnymi ognikami w oczach
- mam dla ciebie prezent - puściłam mu oczko
- tylko mi nie mów że masz okres - zmarkotniał
- bez obaw, spodoba ci się

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz