sobota, 12 marca 2016

25.Kocham Cię, kiedy brzask przebija przez rolety... Kocham Cię w południe, kiedy słońce świeci... Kocham Cię w ciągu dnia, na każdym kroku. Kocham Cię o zmroku... i wtedy, kiedy księżyc rozjaśnia moje lico, a Morfeusz tuli do snu

Obudziłam się w środku nocy z płaczem. Nie mam pojęcia co konkretnie mi się śniło, ale było to coś strasznego i przykrego. Całe szczęście, że już po chwili odnalazły mnie ciepłe dłonie Billa
- Kotku coś nie tak ?
- obudziłam cię, przepraszam
-nie mogłem zasnąć, cały czas leże.
- czemu ?
- z tego samego powodu przez, który masz koszmary... 
-a mianowicie? - w środku nocy mój mózg nie był nastawiony na aż tak intensywne myślenie.
- przez stres, już za kilka godzin ślub, przydało by nam się jeszcze kilka godzin snu.
- która godzina ?
Bill sięgnął po iphona leżącego gdzieś na ...podłodze ? 
- 4:32
- no niezupełnie - mina mi zrzedła
- co ? - mruknął w poduszkę 
- o 5 jestem umówiona z mama, o 6 przychodzi fryzjer ...- zaczełam wyliczać
- po co tak wcześnie - przerwał mi - ślub jest o 12, ja umówiłem się na 10
- ale mnie trzeba ogolić, umyć, uczesać, ubrać i umalować. Musze być piękna
- dla mnie zawsze jesteś cudowna - sięgnął po kubek z wodą
- nawet w łóżku, taka rozczochrana ? - zatkało go xD wypluł zawartość ust i spojrzał na mnie z wielkim bananem na twarzy.
- o tak, w łóżku szczególnie.
- zbuczuch - wstałam i zarzuciłam na siebie szlafrok, nie było sensu się ubierać.

Zeszłam na dół, mama siedziała przy kawie. Skradłam jej łyka ciepłego, gorzkawego napoju i chwyciłam za sevendaysa, w kuchni mamy z Billem całą szufladę z tymi smakołykami, szybkie jedzonko i żyjemy xD

- nie powinnaś jeść tego na pusty żołądek, do tego przed tak ważnym dniem - skarciła mnie - to sama chemia.
- mamo !
- no co słoneczko,wróciłam i widzę, że muszę się za ciebie wziąć - uśmiechnęła się ciepło - no bierzmy się do pracy jeśli chcemy ze wszystkim zdążyć  - ruszyła w kierunku łazienki, a ja posłusznie podreptałam za nią...

- mamo, ty też tak strasznie denerwowałaś się przed ślubem ?  zagadnęłam ze szczoteczką w ustach.
- oh, to normalne - machnęła ręką - gdybyś wiedziała jak Annika wymiotowała przed swoim ślubem.
- wyszła za mąż ? - dociekałam losów jednej z  dawnych przyjaciółek, zostawiły mnie gdy zaczęłam spotykać się z "bogatym, sławnym i mega przystojnym Billem". Mimo to tęskniłam za Anniką - wyszła za Huberta - byłam przekonana że to jej wybranek, kiedyś byli słodka para, mimo że się rozstali nikt nie miał wątpliwości że niedługo do siebie wrócą... 
- nie, Hubert znalazł miłość w Anglii i tam pozostał, wyszła za Rona, tego od tatuażów - Rona ? to brzydki, pryszczaty blondyn z którego naśmiewałyśmy się od podstawówki !Dlaczego akurat ten obleśny typ ? - nie wszystkim się tak powodzi jak tobie słonko - dodała widząc moją minę.
- a co z Dagmarą ? - wypytywałam między myciem poszczególnych części ciała .
- Dagmara no cuż, zaszła w ciąże z obcym facetem bo chciała mieć dziecko.
- nie są razem ?
- niestety nie 
- nie mogę doczekać się kiedy je zobaczę - zostały zaproszone, ale czy przyjdą...

* dzwonek *

- to pewnie fryzjer - zaświergotała mama i popędziła otworzyć, a ja szybko wskoczyłam w szlafrok - to drużba - krzyknęła mama - o.o Wiedziałam że Tom będzie drużbą Billa, a moja drużba miała być niespodzianką. Usłyszałam rechot Toma, a potem tak dobrze znany mi głos....
- Mia - wyskoczyłam z łazienki i pobiegłam w kierunku głosu.
Mia to moja na...naj...naj..lepsza psiapsi, w dzieciństwie udawałyśmy przed wszystkimi że jesteśmy siostrami i swoją drogą wielu ludzi do tej pory tak myśli. 
Przed moim pierwszym wyjazdem do Los Angeles i poznaniem Billa bardzo się pokłóciłyśmy, ale nadal była przyjaciółką, nie mogło by jej zabraknąć w tak ważnym dla mnie dniu.
- Bianko ? - usłyszałam jej głos 
Pędem rzuciłam się schodami w dół i wpadłam prosto w ramiona Mii 
- Jak dobrze cię widzieć - uśmiechnęła się
Wybuchłam niekontrolowanym płaczem w jej ramionach...
- Boże, Bian spokojnie, jestem tu i obiecuje, że nie uciekne. W czym mogę pomóc ? Może ją pomaluję ?
-świetny pomysł - uśmiechnęła się mama i poszła po suknie...


-Wyglądasz świetnie - podsumowała mama po skończonym dziele.
- o tak, Billowi się spodobasz - dodała Mia
- co u Zacka ? - spytałam kiedy mama ubierała swoją granatową kieckę.
Mia spuściła wzrok
- zostawił mnie, dla innej
- przykro mi - posmutniałam
- nie mówmy teraz o tym 
- i jak ? - spytała mama. Miała na sobię granatową , obcisłą sukienkę, która odkrywała jej kobiece kształty
- idealnie - podsumowałyśmy 
- Kobiety długo jeszcze ? - usłyszałyśmy z dołu zirytowany głos Toma - Bill już czeka w kaplicy, za 30 min ślub, szybciej no !
- już, już idziemy - odkrzyknęłam i nogi się podemną ugięły. To już... - słabo mi
- wszystko będzie dobrze - do łazienki wszedł ojciec - wyglądasz oszałamiająco, będę mocno cię trzymał, nie upadniesz.
- dzięki - uśmiechnęłam się
- wydaje mi się że to jednak Bill będzie mdlał jak tylko cię zobaczy
- dzięki tato - przytuliłam go 
- kochanie, pomniesz suknie - skarciła nas mama
- idziemy ! - ponownie Tom
- gotowa ? - tata podał mi rękę
- nie 
- tak ma być - tata zatarł ręce
Wzięłam głęboki wdech ...
Wyszliśmy na schody 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz