piątek, 4 marca 2016

23. Ich weiß, das keiner von uns geht

- 3 dni...3 dni...3 dni..- siedziałam w sypialni i wertowałam katalogi.- jak w 3 dni można znaleźć sukienkę na tak ważną okazję !
- Można... ? - ktoś zapukał i w drzwiach pojawiły się czarne włosy. Znałam te włosy ...widziałam je często w snach.
- Mama ! - wykrzyknęłam uradowana i rzuciłam się w ramiona rodzicielki. Objęła mnie, tak cudownie było znowu poczuć jej zapach i matczyne ciepło.
- Bill nas tu zciągnął, jak by mogło nas nie być na ślubie naszej jedynej córki, ok w wielu rzeczach się nie zgadzamy, ale nadal jesteś naszą córeczką.
- przyjechaliście tu dla mnie ?
- jasne i pomyślałam, że może potrzebujesz pomocy
- mam mały problem z sukienką
-ok robi się ! - zarażała mnie swoim optymizmem
- dziękuje mamo ... - uśmiechnęłam się do niej lekko
- więc co z nią nie tak ?

*
- Bill, mamy pomysł na twój wieczór kawalerski - Georg poklepał kumpla po plecach - za 3 dni nie będziesz już kawalerem. Musimy to uczcić. Jedziemy do Vegas ! - te słowa spotkały sie z aprobatą Toma i Gystava
- jesteście pewni ? - nie za bardzo go to przekonywało
- jasne, damy czadu !


*

- Myślałaś coś o swoim wieczorze panieńskim ? - spytała mama gdy popijałyśmy razem kawę na tarasie
- nie bardzo mam z kim iść, poza tym Lara
- Larą się nie przejmuj, a co z Anniką i Dagmarą - mama wymieniła imiona moich dawnych przyjaciółek.
- wolałabym jednak posiedzieć w domu. No wiesz..
- nie ma mowy, mam lepszy pomysł - aż poskoczyła
- a mianowicie ? - nie miałam zapału. Prawde mówiąc nadal nie docierało do mnie to, że ona tu jest. Tyle czasu jej nie było, a teraz zachowuję się jakby nigdy nic.
- Wielkie zakupy ! - wybuchła
- przy okazji kiecka - dodałam 3 dni ? Naprawdę ?
- jak sobie chcesz, ubieraj się - wybiegła z pokoju.
Ehh, no tak Bill może mnie kochać najmocniej na świecie, ale to mnie pierwszą zabije jeśli wyjde na ślub w różowej letniej sukience albo bikini. 
Po tej myśli od razu wskoczyłam w moje ciuchy. Musze żyć xD !


*
Mama mordowała mnie zakupami do wieczora. Padnięte wróciłyśmy do domu. Weszłam do salonu, tata i Lara słodko spali. Czyżby moja spokojniutka córeczka dała dziadkowi popalić ?
- tato wstawaj - lekko go szturchnęłam i wzieęam Larę do jej pokoiku
- zakupy się udały ? - usłyszałam z dołu głos taty
- o tak - optymizm mojej mamy aż parował - mamy piękną, młodą kobietę - usłyszałam barwę dumy w jej głosie.
*

- Gdzie jest Bill ? - spytałam gdyż od dłuższego czasu nie odbierał ode mnie telefonów.
- chłopcy zabrali go na wieczór kawalerski - odparł ojciec - pojechali się zabawić - uśmiechnął się - bez obaw - dodał widząc moją minę.
- bez obaw xD hehe ? już ja wiem jak oni się zabawią, no dobrze, może przygotuje kolacje. Na co macie ochotę ? - udałam się do kuchni i po raz kolejny próbowałam się dodzwonić. Na próżno, tylko głuchy sygnał.
Przygotowałam kolacje i razem usiedliśmy do stołu. Po chwili rozdzwonił się mój telefon. Pędem podbiegłam do komody i złapałam go , zanim odebrałam zdążyłam dostrzec rozbawione spojrzenia moich rodziców. Dzwonił Tom.

B: gdzie wy do cholery jesteście ?
T: Spokojnie bratowo, w Vegas
B: Ja ci dam spokojnie, gdzie jest Bill ? Czemu nie odbiera ?
T: oj upiliśmy go trochę
B: Trochę ?
T : Tyci, tyci
B: a ty czemu nie jesteś piany ? 
T: Bian, ktoś musi robić za szofera i przywieźć tą sierotę xD
B: no dobrze, uważajcie na siebie i pilnuj tej sieroty xD Pa, miłej zabawy
T : nie bój nic, pa 



Mimo że Tom zapewniał że nic się nie dzieje i tak pól nocy nie zmrużyłam oka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz