Ich schrei in die Nacht fur dich
lass mich nicht im Stich
Spring nicht !
Die Lichter fangen dich nicht
sie betrugen dich
Spring nicht
Erinner dich an dich und mich
Die Welt da unten zahlt nicht
Bitte spring nicht !
Bill poszedł do pokoju zanieść rzeczy, a ja szybko czmychnełam do łazienki. Zrzuciłam z siebie ciuchy i włożyłam koronkową bielizne. Wyglądała ok. Nie było sensu się ubierać, Bill i tak się szybko pozbędzie moich ubrań.
Wyszłam.
Bill był na górze, na tarasie. Palił papierosa i popijał Daniellsem.
Mimowolnie na twarz wyskoczyły mi rumieńce, wstydziłam się....
Stanełam obok niego opierając się o barierkę.
- ładny wieczór, prawda ? - zaczełam żeby zwrócić na siebie jego uwagę.
Odwrócił się. Zawstydzona pochyliłam głowę. Zachłystnął się i szklanka wylądowała na podłodze... rozbiła się w drobny mak.
Patrzył na mnie, czułam na sobie jego wzrok.. ciężko oddychał.
Bałam się że zaraz dostanie palpitacji serca albo zawału.
Wyciągnął ręke i położył mi ją na policzku, delikatnie uniusł mój podbródek do góry, tak że zatonełam w czekoladowych teńczówkach.... Patrząc mi w oczy zsuwał rękę niżej i zatrzymał się ( no każdy się domyśla gdzie xD ) na koronkowym staniku.
Potem poleciał tam wzrokiem.
- Bill zróbże coś wreszcie - jęknełam na maxa rozgrzana nie bardzo wiedząc co mówie.
Wepchnął mnie do domu i gwałtownie docisnął do ściany... zaczął brutalnie wręcz całować. Podniósł mnie i jego ciuchy wylądowały na podłodze.
Przeniósł mnie do sypialni i położył do łóżka.
- Kocham Cie, wiesz ? - szepnąl
- wiem Billciu, wiem - odparłam i przysunełam go mocniej do siebie.
*
- Smacznego kochanie - stanął za mną Bill. Kochana pobudka, śniadanko do łóżka - wstawaj bo malutka się pewnie stęskniła.
Lara !
Gwałtownie się podniosłam i spaliłam buraka. Bill w odróżnieniu odemnie był kompletnie ubrany.
Uśmiechnął się tylko i wyszedł z Pumbą na śluga przed dom. Miałam czas żeby się ubrać i zjeść.
Ruszyliśmy do szpitala.
- co z nią ? - spytałam lekarza, który opiekował się moją córcią.
- coraz lepiej, dziewczynka zdrowieje.
- za ile możemy ją zabrać ? - spytał Bill
- myśle że ... już niedługo. Wszystkie badania poszły pomyślnie.
-ok, mogę do niej ? - nie wytrzymałam
- pewnie, odsunąl się od drzwi
Wziełam mojego szkraba na ręce i ucałowałam w główkę.
- już niedługo wracamy wiesz ? - cieszyłam się
- siemanko rodzinko - do małaej szpitalnej sali wparował Tom we własnej osobie.
- A to wójek Tom - pokazałam dziewczynce
- hej, mogę wejść ? - w drzwiach zobaczyłam brunetkę o ładnych kształtach
- a tak to moja dziewczyna - wytłumaczył Tom
- no hej Bill - pomachała mu
- jasne wejdźcie - powiedziałam z uśmiechem.
Spojrzała na mnie jakby z wyższością.
- pytałam Billa, nie ciebie - zwróciła się do mnie nie miło - Myślisz że jak wpakowałaś Billcia w pieluchy to wszystko ci wolno.
- wyjdź zanim zrobie ci krzywdę - wkurzyłam się
- Bian, nie musisz być nie miła, uspokój się - skarcił mnie Bill..
Zaraz co ? Ona mnie obraża, a ja nic nie mogę zrobić !
Wziełam małą i wyszłyśmy z sali. Bill po chwili wyszedł za mną .
- Bian, o co ci chodzi ? Przyszli nas odwiedzić a ty strzelasz fochy.
- ja ? to ona mnie obraziła - mówiłam jak naburmuszone dziecko
- ona ? Nie bądź dzieckiem ! To nie przedszkole, nie rób mi przy nich wstydu. Dziewczyna mojego brata ma być miło traktowana - odwrócił się o odszedł.
*
- jedziemy do domu - pomaglał mnie Bill
- nigdzie nie jadę, zostaje tu na noc - zaparłam się smutno
- Bian, co jest ? - ukucnąl przy mnie - cały dzień się dziwnie zachowujesz - wow obchodzi go to
- ona mnie obraziła - pożaliłam się, naprawdę było mi smutno
- nie słyszałem co mówiła, ale nie miała na celu cię urazić
- nie chce spędzać z nią czasu !
- dzisiaj robimy iprezę. Przyjdą chłopaki i kilku znajomych.
- zostanę ! - upierałam się
- dobrze - pocałował mnie, potem małą i odszedł.
Jeszcze wtedy nie zdawałam sobie sprawy że może na zawsze...
