Otworzyłam oczy i poraziło mnie jasne światło. Co się do cholery dzieję ?
Bian, kojarzymy fakty, no już...
Ah tak, wzięłam tabletki żeby umrzeć, bo nie mogłam żyć bez mojej miłości. I czy właśnie ona siedziała na przeciw mnie ...Ironia losu co ? ...
Zaraz, on naprawdę tu siedzi ....
- Bian, tak mi przykro. Nigdy nie daruje sobie tego co zrobiłem....
- Bill... ? - jak w transie wyciągnęłam dłoń w jego kierunku. Ujął ją i delikatnie pocałował.
- Bill, dlaczego ? Zrobiłam coś nie tak ? - wciąż nie rozumiałam dlaczego odszedł, tak bez wyjaśnień, a przecież zapewniał mnie że kocha.
- To nie twoja wina, po prostu wszystko mnie przerosło, zachowałem się jak gówniarz... ja, przepraszam
- Georg mi pomógł - powiedziałam zupełnie nie świadoma tego do czego mogłam doprowadzić. Uświadomiło mnie dopiero zmienienie koloru twarzy Billa na zielonkawy, autentycznie zzieleniał ( przeterminowany xDD) - Ups - jęknęłam
- No jasne, zgrywa bohatera - wściekał się, na szczęście tylko pod nosem- zapomniałem, że jesteście razem - mówił ironicznie z coraz bardziej wyczuwalnym jadem w głosie - Może zostawię was samych gołąbeczki ? - jego głos przemienił się w syk
- Znów to robisz - rozpłakałam się z totalnej bezsilności, ale przecież miał racje, miał prawo się gniewać.... miał prawo widzieć to z tej perspektywy... tyle że to nie było tak, wcale nie kochałam Georga.. Skuliłam się pod natłokiem nagłego bólu.
- Bian, wszystko w porządku ? - przestraszył się.. - Przepraszam- ukrył twarz w córkę, którą dopiero teraz zobaczyłam, moja dziewczynka uśmiechała się promiennie i wyciągała do mnie rączki.
- Mogę ? - spytałam cicho
- Pewnie- podał mi córkę, którą mocno przytuliłam
- Mamusiu, narysowałam ci obrazek, ale ..ale zostawiłam go u Georga... - powiedziała zasmucona
- ej, trudno, dasz mi go kiedy indziej
- jak wyzdrowiejesz ?
- pewnie
- dlaczego tatusia z nami nie było ? - czasem dziecko zadaje takie pytanie, że nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć, może była malutka, może nie do końca wiedziała co tak naprawdę się dzieję, ale miała rozum...
- kochanie - odezwał się Bill - pozwól że porozmawiam z mamą, na korytarzy jest Geo, biegnij do niego - otworzył drzwi po czym ponownie usiadł naprzeciwko mnie.
- Bian, ja po prostu mu zazdroszczę - odezwał się przerywając chwilową ciszę - Kocham cię, ale może to i lepiej, że jesteś z kimś może bardziej dojrzałym. Nie zasługuję na ciebie. Pójdę już - wstał
- Bill, nie błagam - zaczęłam dłońmi wycierać łzy, bo było ich tak dużo że rozmazywały mi obraz i wpadałam w coraz większą panikę, on nie może znowu odejść, nie może mnie zostawić - zostań !
Nawet na mnie nie patrząc po prostu wyszedł.
Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam zanosić się płaczem.
* U Billa *
- Georg, idź do niej, ona cię teraz potrzebuje - ponaglił Hagena, był na niego wściekły, ale nie potrafił patrzeć w oczy Biance.
- nie mnie, tylko ciebie idioto - zdenerwował się Hagen - ona cie kocha, zrozum to, dlaczego wciąż karzesz jej cierpieć, biegnij do niej !
- ale to przecież twoja dziewczyna - usiadł bezsilnie i przytulił córeczkę, która do niego podeszła
- ale to przecież twoja dziewczyna - usiadł bezsilnie i przytulił córeczkę, która do niego podeszła
- Nie płacz tatusiu
- moje kochanie - pocałował ją w czółko
- tak - przytaknąl mu Geo - ale twoja dziewczyna .. ( beznadziejna sytuacja xD )
- jkeżęli to wam pomoże to już nie - powiedział Bill cicho
- zrywasz zaręczyny ? - nie rozumiał Tom
- Tak
- Bill, co ty do cholery odpierdalasz ! - jego własny brat po raz pierwszy go nie rozumiał - w takim razie po co przyszedłeś ?
- bo myślałem ..
- że będzie na ciebie czekała z otwartymi ramionami - dokończył przysłuchujący się z boku wszystkiemu Gustav i zapadła cisza.... właśnie tak było, pieprzony egoista... chciał wrócić do niej ...może nie teraz, ale nie wykluczał, że kiedyś na pewno...a tu ci niespodzianka...Georg ją sobie wziął....Czego się spodziewałeś idioto ?
- Nie ma sensu, skoro ona...muszę pozwolić jej być szczęśliwą z Georgiem - tak właśnie zamierzał zrobić, nawet wbrew swojemu sercu.
- ona nigdy nie będzie ze mną szczęśliwa, przez cały ten czas... myślałem że jest lepiej. Budziła się rano, dawała radę, nawet czasem się uśmiechała ...a potem nagle ten wyskok z tabletkami.
Bill spuścił głowę. Docierało do niego że mógł stracić ją na zawsze... ale miał dziwne uczucie... może...? ....Tak to była zazdrość, zazdrość, że Geo ją dotykał ....
- Spałeś z nią ? - nie ufał byłemu kumplowi ... czy Tokio Hotel się teraz rozpadnie ?
- Nie, ona nawet nie pozwalała mi się dotykać - bronił się kumpel - przepraszam, zachowałem się ochydnie, ale chciałem pomóc, ona tak cierpiała.... przepraszam, Bill wybacz.
Wziął głęboki wdech.
*
- Pomagaj jej dalej - powiedział. Był tak bardzo na siebie wściekły. Był cholernie zazdrosny, ale to już wiedział. Wiedział również, że to on popełnił błąd i teraz będzie musiał z tym żyć.
- Chociaż z nią porozmawiaj - wtrącił się Tom- nie możesz znów zostawić jej bez słowa, jakiekolwiek słowo wytłumaczenia jej się należy
- Po co ? - zapytał wściekły, denerwowały go słowa brata, ale miał przecież rację. Może właśnie dlatego tak bardzo to wkurzało. - Przecież Georgowi tak dobrze szło
- Bill, zrozum ona cie potrzebuje. Nie kochasz jej ...?
To pytanie zadało mu cholerny ból, to faktycznie wyglądało jakby jej nie kochał, sam już nie wiedział. Przecież miał śliczną córeczkę, kobietę z resztą też, dlaczego to robi ? Bill, pora dorosnąć.
- Kocham, cholernie - przyznał się
- to idź do niej, Bill musisz się w końcu ustatkować. Zrobiłeś sobie dziecko, weź za nie odpowiedzialność.
- Jestem za nią odpowiedzialny, kocham Larę - a przecież jeszcze nie dawno mówił co innego, jak mógł kiedyś mówić, że nie chce tej dziewczynki... nie możliwe. - nie mam pojęcia co wtedy wygadywałem i wyrabiałem- podał śpiącą córkę bratu, jak widać znudziły ją poważne rozmowy dorosłych.
* Dzieciństwo to królestwo, w którym nikt nie umiera *
*
Wszedł ponownie do sali
Kobieta była tak przerażona, że nie miał pojęcia co zrobić.
Usiadł cicho, nic nie mówiąc. Te piękne oczy na niego spojrzały ... Lód, który nosił w sercu po prostu się rozpłynął
* U Bianki *
Wrócił... usiadł przy mnie, nic nie mówił. Przyszedł się pożegnać...To koniec...
Zagrzebałam się w kołdrę, odwróciłam do niego tyłem i ponownie wybuchłam płaczem..
Gwałtownie się poderwał , położył za mną i mocno objął rękoma. ( nie mam pojęcia jakim cudem zmieściliśmy się razem na łóżku szpitalnym xD )
- Bian, uspokój się
- Bill.. - jęknęłam cicho
- Jestem tu- przytulił mnie - przepraszam
- ale ,..dlaczego ? - nadal nic z tego wszystkiego nie rozumiałam - Byłam aż tak bardzo zła ?
Westchnął
- Kotku... spróbujmy jeszcze raz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz