W nocy męczyły mnie okropne koszmary i nie miałam do kogo się przytulić bo Billa wciąż nie było. Wstałam , przygotowałam śniadanie i nakarmiłam dziecko, po czym rodzice zabrali ją na spacer. Widzieli ją pierwszy raz, a mała pozwoliła im się nianczyc i owineła ich wokół palca . Zabrałam się za sprzątanie domu i wtedy przyszedł niespodziewany gość.
- Ria... ? - stanęłam jak wryta - co ty tutaj robisz ?
- szukam Billa,a co nie mogę - jeju, jak ja jej nie lubię
- nie ma go, jest na wieczorze kawalerskim, przekazać coś ?
- czyim ? - wydęła usta , oczywiście że to akurat ją najbardziej interesowało : /
- u znajomego - skłamałam
- ah, no cóż - zasmciła się, wredna żmija - a czemu ty nie poszłaś z nim ? - dociekała
- bo to wieczór kawalerski, bez kobiet - oświeciłam jej durny móżdżek
- ah tak ?
- o co ci chodzi - nie wytrzymałam - masz jakiś szczególny powód, żeby tu być ?
- wróciliście do siebie, prawda ? - no to już wiemy o co chodzi xD
- tak
Zmrużyła oczy.
- A Tom, też jest na wieczorku ?
- tak
- mogę tu na niego poczekać ? - nie czekając na pozwolenie rozsiadła się na sofie.
- jeśli musisz - odparłam i wyszłam z pokoju
Robiąc obiad starałam się nie zwracać uwagi na intruza ( moją rywalkę ? serio ? xD ) w salonie, ale pytania wciąż nie dawały mi spokoju.
Na ratunek przyszli rodzice, którzy właśnie wrócili ze spaceru. Malutka wyciągała do mnie rączki.
- Mamo, to dziewczyna Toma, brata Billa- wskazałam na kobiete.
- dzień dobry ! - Ria wyszczerzyła rządek równiutkich zębów
Odwróciłam się i wyszłam z salonu. Tata poszedł za mną.
- to ta osoba, która... - urwał, wiedzieliśmy oboje co ma na myśli. Rodzice dowiedzieli się o tym co zrobił Bill, komuś musiałam powiedzieć. A komu zaufać jak nie rodzicom ? Mimo, tego jacy są, zawsze mnie kochali, potrafili mnie wysłuchać.
- tak - przytaknęłam zła - nie mam pojęcia czego chce
- sprawdzimy...- ruszył w kierunku salonu
- zaczekaj, może naprawde coś się stało - powstrzymałam go - niech poczeka sobie na Toma
- a propo, chłopcy zaraz powinni być
- czas najwyższy - ledwo to powiedziałam a usłyszeliśmy dzwonek.
Pośpieszyłam otworzyć. Przedemną stał Bill, wyglądał jak młody bóg, był czysty, schludnie ubrany, bez śladów że balowali całą noc ( trzeba się popisać przed teściami xD ) Nie wiedząc czemu nagle zapragnęłam tylko jednego ( taki zboczuch xD ). Gwałtownie i zachłannie zaczęłam całować jego usta, objął mnie i podniósł wyżej łapiąc za pośladki. Pachniał sobą, tak jak tylko on potrafi. Całowałam jego usta i wdychałam jego zapach gdy nagle coś sobie przypomniałam. Przerwałam i spojrzałam na niego specjalnie robiąc smutną minkę.
- Nareszcie - zaśmiewał się Tom opierając się o futrynę - już miałem wam kazać iść do łóżka
- o co chodzi ? - spytał Bill patrząc mi w oczy
- czego ona chce ? - spytałam cicho i jeszcze wredniej zrobiłam smutną minke xDDD ( wredny potwór xD) no ale Bill przecież jest mój, można trochę pomanipulować xD
- misiu kto ? - jes, jes, jes złapał się xD
- Ria
- Była tu ?
- nadal jest, jesteś głodny
- nie dziękuje, pójdę do nich
- ok - powiedziałam i ruszyłam w kierunku kuchni
- skarbie, choć z nami - Bill pociągnął mnie za rękę
- N..nie - odsunęłam się - nie chce przeszkadzać - manipulowanie level hard !
- nie będziesz przeszkadzać - pociągnął mnie za sobą i Tomem
- Bill ! - krzyknęła gdy tylko go zobaczyła - miło cię znów widzieć
- Dlaczego nachodzisz Biankę ? - spytał surowym tonem
- chciałam cię zobaczyć, wyszedłeś wtedy tak bez słowa... - urwała widząc minę Billa.
- tak bez słowa ! - wybuchł i zapadła cisza - upiłaś mnie i wykorzystałaś do cholery ! - uderzył pięścią w stół. Każdy bał się choćby odetchnąć- toleruje cię bo muszę, bo jesteś dziewczyną Toma, chociaż nie mam pojęcia jak on może umawiać się z kimś takim ! Niczego ode mnie nie oczekuj ! Ostatni raz cię tutaj widziałem ! Nie nachodź jej zrozumiałaś !? - w salonie panowała grobowa cisza.
- No cóż Bill, od tej strony cię jeszcze nie znaliśmy - tata z wielkim bananem na twarzy poklepał go plecach ( duma xD )
Przerażona, upokorzona i wściekła kobieta tylko skineła głową i wyszła, ale wiedziałam że to nie koniec jej kadencji.
- Bill - odezwał się cicho jego brat - ja nadal ją kocham, mimo jej zachowania
- wiem braciszku, dlatego będę ją tolerował, ale nie w moim domu i nie przy Biance.
- TATA ! - wszyscy odwrócili się na dzwięk cieniutkiego, aksamitnego, mile łechtającego uszy głosiku.
Mała dziewczynka z czekoladowymi tęńczówkami wyczekująco, wręcz zaborczo domagała się uwagi ojca. Dumny tatuś ze łzami w oczach wziął córkę na ręce i ucałował. Po czym przytulił jej matke, która tak samo jak on radowała się tym cudownie łechtajacym uszy, uspokajającym głosikiem i czułym słówkiem maleństwa.
*
Stał i myślał. Myślał o tych dniach kilka dni przed narodzinami jego dziecka, kiedy to wyrzucił Bian za drzwi. Nie miał pojęcia wtedy jak wielki skarb traci i jak wielkie szczęście daje mu rodzina. Miał wielkie szczęście, że nie stracił ich na dobre i teraz będzie dążył do tego, żeby już nigdy ich nie stracić.
.....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz