sobota, 2 lipca 2016

29. Wir schaffen es zusammen....

Przechodząc obok recepcji zwróciłam uwagę na cycastą recepcjonistkę, pokojówkę czy chuj wie co. Zbyt bezczelnie uśmiechała się do Billa, jakby go znała, co raczej było wykluczone, albo Bill poprostu dobrze się kamuflował. 
Wydała się jakby zawiedziona tym że Bill ją olał.... Czyżby nasza sielanka dobiegała końca ? 

W apartamencie Bill położył małą spać i przyszedł do łóżka, w którym już od dłuższego czasu czekałam rozmyślałam...

- Nad czym tak myślisz ? - objął mnie 
- Mogę cie o coś spytać ? - nie ma sensu nic ukrywać, wole być pewna. 
- Pewnie
- Znacie się z tą pokojówką ?
- zauważyłaś ? - westchnął, o.o zły znak - Tak - a jednak - stare dzieje - kontynuował - Nie roztrząsajmy tego.
- Udałeś że jej nie znasz
- Skarbie, tak powinno być lepiej
- Dlaczego ? - dociekałam
- Myszko ! 
- Dobrze już o nic nie pytam - położyłam głowę na jego piersi. Wziął głęboki wdech...

- Moja matka z jej matką uknuły pewną intrygę - zaczął 
- Nie musisz nic mówić - widać że było mu ciężko
- Chce żebyś wiedziała, gdyby czegoś od ciebie chciała ? 
- no więc...- ponagliłam go , czego taka osoba może ode mnie chcieć ?
- chciały nas zeswatać 
- co ? - wybuchnęłam śmiechem, zupełnie jak w jakiejś nie ciekawej włoskiej telenoweli. 
- Mówie poważnie. Nie chciałem, ciągle były kłótnie, ale ona była tylko moją koleżanką. W końcu nasze matki dały sobie spokój, chociaż często mama powtarzała mi że popełniłem błąd, że nie powinienem się z Tobą wiązać... A potem pojawiło się dziecko, nie chciałem być ojcem to fakt, ale sam raczej nie zdobył się na pokazanie ci drzwi, matka  podsycała to we mnie przez cały okres ciąży... Wracając matki  odpuściły, ale musiałem obiecać, że jeśli przed 30 nie znajdę sobie partnerki to będę się musiał z nią ożenić.
- A co ona na to ?
- Daria ? Nie była zachwycona
- Kochała Cię ? - trochę mnie zabolała myśl o tej ślicznej kobiecie blisko Billa.... 
- Tak, ale nie mogłem a może nie chciałem dać jej tego czego oczekiwała, ale ona wciąż kochała....i czekała...Nadal czeka.
- Myśli że będziecie razem ? - poczułam do niej antypatie, Bill był mój.
- Mało tego chyba jest o tym przekonana - powiedział to całkiem serio...o nie moja droga ...na to nie licz.
- ale ty masz już żone - powiedziałam jakby podsumowując, naprawdę chciałam mu pokazać, albo samej sobie kto tu rządzi.
- I dlatego proszę cię, nie daj sie sprowokować.
- Może się przyjebać ? - spytałam już zła
- Spokojnie kochanie - uśmiechnął się przepraszająco - Nie powinna, z na tury jest fajną, miłą, ciepłą i sympatyczną osobą. Była moją dobrą kumpelą...zanim zaczęły się swaty xD
- Ale poznałeś mnie - wciąż chciałam wmówić sobie że ona jest nikim. 
- Tak , nie wtrącała się w nasz związek i wątpie żeby teraz się wtrącała - w takim razie dlaczego nie zaprosił jej na nasz ślub i tak strasznie chce udawać że jej nie zna - W razie czego miej się na baczności.



***



- Tata ! - usłyszałam wesoły śmiech Lary. Otworzyłam oczy. Leżała obok mnie a Bill stał naprzeciwko nas trzymając w rękach tace z jedzeniem..
Przesunęłam się żeby mógł wgramolić się do wyrka obok nas.
- Smacznego moje panie - uśmiechną się za co dostał całusa i śliczny uśmiech córki...dla takich poranków warto żyć.




***



Byliśmy już gotowi na krótki spacer gdy usłyszeliśmy dzwonek. Otworzyłam. Przed oczyma stanęła mi cycasta blondynka z recepcji....no to klops.
- Cześć - uśmiechnęła się sympatycznie, pierwsze wrażenie dobre - Jestem Daria
- Miło mi - podałyśmy sobie dłoń - Bianka
- Słynna małżonka Billa Kaulitza, co ? 
- Niestety - obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Bill miał racje, nie była taka zła - Wejdź
- Bill, dziadu, kope lat ! - uściskali się ...a może jednak była ..
- Cześć parówo - dał jej kuksańca w bok - cieszę się że cie widze - o.o jeszcze nie dawno było..nie daj się zaskoczyć...a teraz co .." cieszę się że cie widzę " 
- Mamy tyle do obgadania - świergoliła ... a mi powoli do gardła podchodziła żółć.... zabije ! - To twoja córka ? Cześć mała - przywitała się z dzieckiem siedzącym na dywanie i mordującym gryzaka....
- Tak to Lara, a to moja Bianka - objął mnie 
- Cieszę się że ci się ułożyło, twoją Bian znam z gazet. Cały świat huczy o wielkim ślubie.
- Takie życie - westchnęłam odpychając Billa... Spojrzał na mnie, ale nic nie powiedział - Może usiądziemy ? - dziewczyna wydawała się całkiem normalna, może nie muszę się tak złościć i być zazdrosna...
- Co u ciebie ? - spytał Bill 
- A wiesz praca, dom, praca, dom i jakoś latka lecą
- Długo tu pracujesz ?
- Będzie ze 4 lata 
- Dlaczego nie dzwoniłaś ?
- Bill, stałeś się gwiazdą, bałam się że to nie będziesz już ty, że zapomniałeś mnie.
- Jak bym mógł zapomnieć. Przyjaciół z dzieciństwa się nie zapomina. 


Nie chciałam im przeszkadzać. Wzięłam małą i wyszłam na spacer. Usiadłyśmy na ławeczce w cieniu. Zamknęłam oczy, chciałabym tu zostać już na zawsze...



Nawet nie zwóciłam uwagi że zrobiło się chłodno i bardzo późno. Trzeba było wracać.
Daria już była na swoim stanowisku 
Pomachałam jej.
- Jest na ciebie wściekły - szepnęła gdy mijałam recepcje.
- Dzięki za uprzedzenie - uśmiechnęłam się do niej i ruszyłam w kierunku apartamentu rozmyślając nad tym czemu Bill się złości....