wtorek, 23 lutego 2016

21. Erzahl mir alle Lugen, machst so dass ich es glaub...


Otworzyłam oczy i poraziło mnie jasne światło. Co się do cholery dzieję ? 
Bian, kojarzymy fakty, no już...
Ah tak, wzięłam tabletki żeby umrzeć, bo nie mogłam żyć bez mojej miłości. I czy właśnie ona siedziała na przeciw mnie ...Ironia losu co ? ...
Zaraz, on naprawdę tu siedzi ....
- Bian, tak mi przykro. Nigdy nie daruje sobie tego co zrobiłem....
- Bill... ? - jak w transie wyciągnęłam dłoń w jego kierunku. Ujął ją i delikatnie pocałował.
- Bill, dlaczego ? Zrobiłam coś nie tak ? - wciąż nie rozumiałam dlaczego odszedł, tak bez wyjaśnień, a przecież zapewniał mnie że kocha.
- To nie twoja wina, po prostu wszystko mnie przerosło, zachowałem się jak gówniarz... ja, przepraszam 
- Georg mi pomógł - powiedziałam zupełnie nie świadoma tego do czego mogłam doprowadzić. Uświadomiło mnie dopiero zmienienie koloru twarzy Billa na zielonkawy, autentycznie zzieleniał ( przeterminowany xDD)  - Ups - jęknęłam 
- No jasne, zgrywa bohatera - wściekał się, na szczęście tylko pod nosem-  zapomniałem, że jesteście razem - mówił ironicznie z coraz bardziej wyczuwalnym jadem w głosie - Może zostawię was samych gołąbeczki ? - jego głos przemienił się w syk
- Znów to robisz - rozpłakałam się z totalnej bezsilności, ale przecież miał racje, miał prawo się gniewać.... miał prawo widzieć to z tej perspektywy... tyle że to nie było tak, wcale nie kochałam Georga.. Skuliłam się pod natłokiem nagłego bólu.
- Bian, wszystko w porządku ? - przestraszył się.. - Przepraszam- ukrył twarz w córkę, którą dopiero teraz zobaczyłam, moja dziewczynka uśmiechała się promiennie i wyciągała do mnie rączki.
- Mogę ? - spytałam cicho 
- Pewnie- podał mi córkę, którą mocno przytuliłam
- Mamusiu, narysowałam ci obrazek, ale ..ale zostawiłam go u Georga... - powiedziała zasmucona
- ej, trudno, dasz mi go kiedy indziej
- jak wyzdrowiejesz ?
-  pewnie
- dlaczego tatusia z nami nie było ? - czasem dziecko zadaje takie pytanie, że nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć, może była malutka, może nie do końca wiedziała co tak naprawdę się dzieję, ale miała rozum...
- kochanie - odezwał się Bill - pozwól że porozmawiam z mamą, na korytarzy jest Geo, biegnij do niego - otworzył drzwi po czym ponownie usiadł naprzeciwko mnie.
- Bian, ja po prostu mu zazdroszczę - odezwał się przerywając chwilową ciszę - Kocham cię, ale może to i lepiej, że jesteś z kimś może bardziej dojrzałym. Nie zasługuję na ciebie. Pójdę już - wstał
- Bill, nie błagam - zaczęłam dłońmi wycierać łzy, bo było ich tak dużo że rozmazywały mi obraz i wpadałam w coraz większą panikę, on nie może znowu odejść, nie może mnie zostawić - zostań !
Nawet na mnie nie patrząc po prostu wyszedł. 
Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam zanosić się płaczem.


* U Billa *

- Georg, idź do niej, ona cię teraz potrzebuje - ponaglił Hagena, był na niego wściekły, ale nie potrafił patrzeć w oczy Biance.
- nie mnie, tylko ciebie idioto - zdenerwował się Hagen - ona cie kocha, zrozum to, dlaczego wciąż karzesz jej cierpieć, biegnij do niej !
- ale to przecież twoja dziewczyna - usiadł bezsilnie i przytulił córeczkę, która do niego podeszła
- Nie płacz tatusiu 
- moje kochanie - pocałował ją w czółko
- tak - przytaknąl mu Geo - ale twoja dziewczyna .. ( beznadziejna sytuacja xD )
- jkeżęli to wam pomoże to już nie - powiedział Bill cicho
- zrywasz zaręczyny ? - nie rozumiał Tom 
- Tak
- Bill, co ty do cholery odpierdalasz ! - jego własny brat po raz pierwszy go nie rozumiał - w takim razie po co przyszedłeś ?
- bo myślałem ..
- że będzie na ciebie czekała z otwartymi ramionami - dokończył przysłuchujący się z boku wszystkiemu Gustav i zapadła cisza.... właśnie tak było, pieprzony egoista... chciał wrócić do niej ...może nie teraz, ale nie wykluczał, że kiedyś na pewno...a tu ci niespodzianka...Georg ją sobie wziął....Czego się spodziewałeś idioto ?
- Nie ma sensu, skoro ona...muszę pozwolić jej być szczęśliwą z Georgiem - tak właśnie zamierzał zrobić, nawet wbrew swojemu sercu.
- ona nigdy nie będzie ze mną szczęśliwa, przez cały ten czas... myślałem że jest lepiej. Budziła się rano, dawała radę, nawet czasem się uśmiechała ...a potem nagle ten wyskok z tabletkami.

Bill spuścił głowę. Docierało do niego że mógł stracić ją na zawsze... ale miał dziwne uczucie... może...? ....Tak to była zazdrość, zazdrość, że Geo ją dotykał ....
- Spałeś z nią ? - nie ufał byłemu kumplowi ... czy Tokio Hotel się teraz rozpadnie ? 
- Nie, ona nawet nie pozwalała mi się dotykać - bronił się kumpel - przepraszam, zachowałem się ochydnie, ale chciałem pomóc, ona tak cierpiała.... przepraszam, Bill wybacz.

Wziął głęboki wdech.

*
- Pomagaj jej dalej - powiedział. Był tak bardzo na siebie wściekły. Był cholernie zazdrosny, ale to już wiedział. Wiedział również, że to on popełnił błąd i teraz będzie musiał z tym żyć.
- Chociaż z nią porozmawiaj - wtrącił się Tom- nie możesz znów zostawić jej bez słowa, jakiekolwiek słowo wytłumaczenia jej się należy
- Po co ? - zapytał wściekły, denerwowały go słowa brata, ale miał przecież rację. Może właśnie dlatego tak bardzo to wkurzało. - Przecież Georgowi tak dobrze szło
- Bill, zrozum ona cie potrzebuje. Nie kochasz jej ...?

To pytanie zadało mu cholerny ból, to faktycznie wyglądało jakby jej nie kochał, sam już nie wiedział. Przecież miał śliczną córeczkę, kobietę z resztą też, dlaczego to robi ? Bill, pora dorosnąć.
- Kocham, cholernie - przyznał się
- to idź do niej, Bill musisz się w końcu ustatkować. Zrobiłeś sobie dziecko, weź za nie odpowiedzialność.
- Jestem za nią odpowiedzialny, kocham Larę - a przecież jeszcze nie dawno mówił co innego, jak mógł kiedyś mówić, że nie chce tej dziewczynki... nie możliwe. - nie mam pojęcia co wtedy wygadywałem i wyrabiałem- podał śpiącą córkę bratu, jak widać znudziły ją poważne rozmowy dorosłych.

* Dzieciństwo to królestwo, w którym nikt nie umiera *

*
Wszedł ponownie do sali 
Kobieta była tak przerażona, że nie miał pojęcia co zrobić.
Usiadł cicho, nic nie mówiąc. Te piękne oczy na niego spojrzały ... Lód, który nosił w sercu po prostu się rozpłynął



* U Bianki *


Wrócił... usiadł przy mnie, nic nie mówił. Przyszedł się pożegnać...To koniec...
Zagrzebałam się w kołdrę, odwróciłam do niego tyłem i ponownie wybuchłam płaczem..
Gwałtownie się poderwał , położył za mną i mocno objął rękoma. ( nie mam pojęcia jakim cudem zmieściliśmy się razem na łóżku szpitalnym xD )
- Bian, uspokój się
- Bill.. - jęknęłam cicho
- Jestem tu- przytulił mnie - przepraszam 
- ale ,..dlaczego ? - nadal nic z tego wszystkiego nie rozumiałam - Byłam aż tak bardzo zła ?

Westchnął
- Kotku... spróbujmy jeszcze raz...






Info

No hej, u mnie teraz ferie, więc mogę pozwolić sobie na poświęcenie czasu na pisanie opowiadań, jeszcze dzisiaj powinny pojawić się posty na moich innych blogach. Dlatego zapraszam to zajrzenia też tam .... Poniżej wklejam linki, zapoznajcie się z tym co było, żeby być na bieżąco ...miłego czytania, Zapraszam


~ Queen of Suburbia ~





http://i-hate-my-life-humanoid.blogspot.com/





http://nie-skacz.blogspot.com/



Zapraszam ! :)

~ Queen of Suburbia ~

Kontakt do mnie :
-szukajcie mnie na snapchacie alien.483

poniedziałek, 22 lutego 2016

20. Kann nich mehr sagen wer ich bin...

 * U Billa*
Kolejny dzień spędzał na piciu. Chlał ile wlezie żeby zapomnieć. Na trzeźwo nie umiał radzić sobię z samotnością i brakiem jego miłości.
Brakowało mu ich, ale wmawiał sobie że tak musi być, że tak  będzie lepiej dla nich wszystkich.
Przez kolejny miesiąc żył pełnią zycia, niczego sobie nie odmawiał. Mógł wszystko przecież był wolny. 

Nikt go nie ograniczał, to prawda, ale czy mu się to podobało ?
Tego właśnie chciał ?



***
Po raz kolejny obudził z bólem głowy. Wytrzeźwiał...ale zaraz to zmieni, znów uchleje się jak dzika świnia.... 

*dryyyyń* 
o.O ? czyżby telefon ?


Dzwonił Tom... po długim namyśle zdecydował się odebrać.
- Tom - naskoczył na niego na wstępie - prosiłem o spokój..tak trudno to zrozumieć ..?
- wiem - odezwał się jego brat - ale uznaliśmy że powinieneś wiedzieć, 2 dzień lekarze nie mogą JEJ WYBUDZIĆ....- usłyszał to i się wyłączył, nie interesowało go to brat miał dalej do przekazania... którejś z nich stała się krzywda... 
Zamarł.

- to nie możliwe ...- wyszeptał i jego złoty i-phon przeleciał przez pokój ( całe szczęście że akurat w stronę sofy..) 
Wiele się nie zastanawiał, w biegu narzucił na siebie jakieś spodnie, koszulę i buty... i wskoczył do ferrari.

Przed oczyma majaczyły najgorsze wizje z możliwych.... zostawił je...same sobie...co on wtedy myślał, że kim jest , panem świata ..? Kolejny raz uświadamiał sobie jakim cholernym był egoistą... idiotą...i pieprzonym materialistą... tak, tak właśnie było, traktował swoją kobietę materialnie...jest to jest, nie ma to nie ma... ale przecież miał rodzinę... a teraz może ją stracić. 
Starał się uspokoić oddech...powoli...wszystko będzie ok...i kolejna okrutna wizja... to nie mogło się wydarzyć...dlaczego wcześniej nie przewidział takiej możliwości ? Może dlatego że chciał szybko zniknąć i mieć spokój na jakiś czas ? Prawda była taka, że tęsknił za nimi ... szkoda tylko, że dociera do niego jakim ochydnym jest egoistą dopiero kiedy coś traci...zawsze tak jest ... rozwód rodziców, śmierć ukochanego psa....ZAWSZE ....
Kaulitz może pora to zmienić ? 

Wbiegł do szpitala, na korytarzu byli Tom, Georg i Gustav, który trzymał na rękach jego kruszynkę, co prawda urosła od ostatniego razu, ale nadal była jego kruszynką.
W chwili gdy dziewczynka go zobaczyła podniosła głośny alarm płaczem domagając się uwagi ojca. Georg chcąc uspokoić dziecko wyciągną ręce z zamiarem przytulenia dziewczynki. Nikt jednak nie przewidział reakcji wokalisty, który z brutalną siłą złapał dziewczynkę i wtulił się w jej drobne ciałko.
Przerażony mężczyzna uspokajał się tuląc jej malutkie ciało do siebie ...

- Panie Hagen- usłyszeli głos lekarza - ona nadal jest nieprzytomna, czy ona ..., czy coś było z pańską dziewczyną nie w porządku ?

DZIEWCZYNĄ ..? 

Oczy Billa zapłonęły wściekłą nienawiścią... z mordem w oczach spojrzał na Georga....
- Bill... to nie tak - próbował się tłumaczyć ... - Ja jej pomogłem, potrzebowała tego, zająłem się nią...

Zajął się Bianką... miał cholerną ochotę go uderzyć...zamordować...zakopać żywcem ..cokolwiek..byle by były przyjaciel poniółsł słuszną karę...ale czy naprawdę taka kara byłaby słuszna ?
Pielęgniarka wyszła z sali Bianki... wtedy wszystkie emocje ...złość... strach ... ból ...zniknęły...Zobaczył jej blade ciało, kolorem prawie nie odróżniające się od bieli pościeli, w której leżała.... 

-Bian.... - wyszeptał - co ja narobiłem ...
- Zrobiliśmy jej płukanie żołądka - lekarz jakby nie zauważał stanu w jakim znajdował się mężczyzna i nadal kontynuował rozmowę z Georgiem. - Czy kobieta przyjmowała jakiekolwiek leki , oczywiście poza tymi, które zażyła..?
- Nie, raczej nie - powiedział pewnie, był tak cholernie pewny siebie że Bill znów miał ochotę coś mu zrobić... Urwać mu ten łeb ! ...Ale teraz najważniejsza była Bian...i tylko on wiedział o pewnych kwestiach ...
- Brała - powiedział cicho, co spotkało się z pytającymi spojrzeniami jego kolegów. Obiecał kiedyś Biance że nikt nie dowie się, że za jego namową podjęła się terapii - Chłopaki - westchnął - Ona bierze leki, to się teraz liczy.
Lekarz podejrzliwie na niego spojrzał..
- A kimże pan jest ?
- To moja narzeczona - odparł 
- Nie - zaprzeczył Georg, Bill już nie mógł się opanować...postawił dziewczynkę na ziemi i ruszył w kierunku Geo z rękami zaciśniętymi w pięści ... Złapał go za bety i docisną do ściany ... 
-Panowie, ustalcie to między sobą, ale bez rękoczynów - lekarz przywołał ich do porządku..
Bill odwrócił się i spojrzał w oczka swojego przerażonego dziecka, które przed chwilą widziało jak jego ojciec niemalże dusi Georga... to go uspokoiło, nie chciał jej straszyć....przytulił ją do siebie ...Zaraz ..co ? Dziewczynka stała...stała !!!! Szczęście i duma rozpierały go od środka, ale teraz nie czas na to...

- Bill, ja i Bian od niedana jesteśmy razem.... pomagałem jej i ..no stało się...
- Hagen ! - warkną na niego 
- Bill, do cholery zostawiłeś ją... gdybyś nie przyjechał to nadal było by tak jak było, kiedy cię nie było ( xDDD) 
- Ale na twoje nieszczęście przyjechałem - wysyczał wkładając w to tyle jadu ile zdołał, ale czy mógł go osądzać... sam nie był święty..w końcu to on ją zostawił...
- A może dacie jej wybór - wtrącił się Tom - przecież ona ma prawo wybrać
- ok - zgodził się Hagen - nie mogę jej do niczego zmuszać
- pozwoli pan w takim razie ze mną - lekarz zabrał Billa do sali.


Z daleka kobieta wyglądała kiepsko, ale kiedy zobaczył ją z bliska....emocje się skumulowały i wzięły górę nad rozsądkiem...po prostu się rozpłakał.... załzawionymi oczami dokładnie obejrzał wychudzoną sylwetkę kobiety...
- Co oni jej zrobili... ? - spytał lekarza, jakby on znał odpowiedz i przytulił córkę do siebie...wdychając jej zapach uspokajał się
- Wzięła ostre tabletki... wydaję mi się że chciała odejść - ... odejść...odejść... Mężczyzna powoli trawił każde słowo...
- to moja wina, co mogę zrobić ? - czuł się cholernie winny
- teraz tylko czekać... jeżeli pan chce zostawię pana... - nie czekając na odpowiedź lekarz po prostu wyszedł.

Usiadł na rogu łóżka i wziął jej drobną, chłodną dłoń w swoją. 
- Przepraszam kochanie, zawsze muszę coś spierdolić... przezemnie to zrobiłaś, prawda ? Obudź się, wróć...Dla Lary ! Dla mnie ! Dla Georga ! - wypowiadając ostatnie słowo lekko się skrzywił, jego najlepszy przyjaciel pod jego nieobecność podwalał się do JEGO miłości. No ok, sam odszedł, ale czy to znaczy że miejsce się zwolniło i ktoś szybko musi je zająć ...Nie mógł się z tym pogodzić....BIANKA I LARA BYŁY JEGO ... Teraz już wiedział, że dla tych kobiet najważniejszych w jego życiu...mógłby nawet zabić...



Nie wytrzymał, postawił córeczkę na podłodzę i delikatnie pocałował Biankę... i wtedy stała się rzecz niesłychana i niemożliwa... jej powieka zadrżała...jakby chciała się unieść, jakby Bianka podświadomie czuła jego obecność... ten moment cholernie napełnił go szczęściem... Może ona wróci ? 
Przysunął się bliżej i jeszcze raz tylko że bardziej namiętnie i z większą pasją pocałował kobietę...i stało się.... powieki się unosiły ... Budziła się ...