Nowi bohaterowie ?
Nie :) Ta księżniczka tutaj na zdjęciu to Lara :)
Urosła już co ?
SEZON III
"Kto się boi miłości ten się boi życia, a kto boi się życia, jest już w trzech czwartych martwy... "
~ Bertrand Russel ~
Prolog :
Przeznaczenie :
- Witaj mamo - po kilku sygnałach rodzicielka odebrała telefon.
- Oh, hej Bian, no mów co tam tylko ze szczegółami - świergotała - jak tam noc poślubna, udana ?
- Bill, poszedł pod prysznic, nie mam za dużo czasu, ale tak, reszte opowiem wam jak wróce, co tam u was ?
- u nas w porządku, czekamy na was i może w końcu na kolejnego wnuka - mówiła całkiem poważnie, a ja spaliłam buraka
- Mamo !
- No dobrze już, baw się dobrze
- pa, kocham cię mamo
- Hahaha, uważaj, bo Bill będzie zazdrosny - rozłączyłyśmy się.
*
- Z kim rozmawiałaś - spytał Bill gotowy do wyjścia na plaże.
Był środek nocy. Tylko w takich okolicznościach Bill Kaulitz może wyjść na romantyczny spacer z małżonką i córeczką.
- Z mamą
- Kochanie, daj koiecie spokój - uśmiechnął się - Pomyśl czy ty chciałabyś żeby Lara dzwoniła do ciebie co 5 min ze swojej podróży poślubnej.
- Ni jasne że tak, muszę być ze wszystkim na bieżąco i poza tym nie co 5 - wystawiłam mu jęzor
- nie kuś mnie ! - zaśmiał się i znowu spaliłam buraka - dzwoniłaś do niej przynajmniej 15 razy a jesteśmy tu 3 dzień.
Tylko się uśmiechnęłam i wzięłam córkę do wózka.
Tak miło było znów mieć mamę i Mie, tęskniłam cholernie za nimi.
-Idziecie ? - usłyszałam ponaglający głos Billa i ruszyłam w kierunku wyjścia.
Na dworze było ciepło, pozostałość po upalnym dniu i zapowiedź równie gorącego. Usiedliśmy na ciepłym jeszcze piasku i obserwowaliśmy fale, które co chwila łaskotały nas w nogi.
- Tata ! - Lara po raz kolejny wyciągnęła do niego ręce. Droczył się z nią podając to znów chowając przed nią smoczka.
- Co kochanie ? - spytał szczęśliwy tatuś i w tym momencie dziewczynka zaborczo wyciągnęła swoje małe rączki do biegającego nieopodal nas zwierzęcia.
- Pumba ! Choć tu ! - zawołał go Bill i psisko podbiegło do nas merdając małym kikutkiem z tyłu tułowia.
Posadziłam małą na przeciwko nas na piasku. Krzyknęła uradowana kiedy fale zamoczyły jej bose stópki i ponownie wyciągnęła rączki w kierunku psa.
- Piesek - próbowałam skłonić małą do powtórzenia - No powiedz P I E S E K - popatrzyła na mnie ze zdziwieniem i chyba nutą zażenowania wymalowanymi na ślicznej twarzyczce.
- Tata ! - wskazała paluszkiem na Billa.
- Tak, a to piesek - wskazałam na Pumbę - znowu zatopiła we mnie swoje śliczne brązowe oczka. Po chwili zrobiła skupioną minę i pochyliła się do przodu. Podparła się rączkami i poraczkowała do Billa.
- Tata ! - ponownie wskazała na niego palcem i straciła równowagę i upadła buzią w piach. Zamarliśmy. Po chwili usłyszeliśmy radosny śmiech i odetchnęliśmy z ulgą. Bill jej zawtórował, jego śmiech niósł się echem chyba z 5 km xD
Siedzieliśmy tak do momentu aż mała i Pumba padli z wyczerpania i zasnęli.
- Bill, wracajmy już, robi się coraz chłodniej
- Bian, jeszcze chwilę - położył się na piasku i spojrzał w niebo. Przytuliłam się do córki, naprawdę zrobiło mi się zimno. Byłam wykończona
- Choć tu - przyciągnąl mnie do siebie, położyłam się obok - Spójrz jakie piękne niebo, w LA tego nie widać, może jak wrócimy to odwiedzimy moich rodziców w Magdeburgu, tak dawno tam nie byłem.
- dobry pomysł, tylko czy nie będziesz musiał wracać ?
- narazie robimy sobie przerwę, wolne od muzyki
- Długo ?
- Jakiś czas, chciałbym ten czas spędzić z wami - nagle Pumba poderwał się, szczeknął i gdzieś pobiegł, wrócił po chwili z dziwaczną miną.
- co nie udało się złapać kraba, co ? - śmiałam się z psiaka patrząc na oddalającego się pośpiesznie skorupiaka - Na długo pojedziecie ? - nie dawało mi to spokoju.
- po dłuższej przerwie zawsze jest dużo pracy, dlaczego pytasz ?
- będziemy coraz rzadziej się widywać - posmutniałam, spojrzał na mnie z czułością.
- Kochanie, wiem zdaję sobie z tego sprawę, tylko że nie chce tego rzucać, to moja pasja, coś do czego dążyłem uparcie i w końcu to osiągnąłem. Kocham Cię i zrobię wszystko żebym nie musiał żyć z dala od ciebie, ale to nie jest takie proste.
- Wiem Billciu - odparłam smutno, nie chciałam się z nim rozstawać już nigdy, ale doskonale zdawałam sobie sprawę z tego że będą takie dni kiedy będę musiała budzić się bez jego dotyku, ciepłych ust, czułych słów i tego spojrzenia.
- Nie myśl teraz o tym kotku - objął mnie i mocno przytulił
- Wracajmy
- Dobrze - jedną ręką wziął Larę, drugą objął mnie w pasie, zawołał psa i ruszyliśmy w kierunku hotelu.
Spojrzałam w niebo, Jedna malutka gwiazdka przeleciała tuż nad naszymi głowami rozjaśniając mrok nocy. Pomyślałam, że chciałabym aby ta chwila mogła trwać wiecznie, tu i teraz. Abyśmy nigdy nie musieli żyć osobno, wiem że nie zawsze wszystko będzie układało się po naszej myśli, przeciwności losu będą zawsze, trzeba mieć tylko siłę by stawiać im czoła, a ja mam dla kogo. Nie zawsze Bill będzie obok, ale teraz mam pewność że mimo kilometrów, kontynentów i czasu on będzie mnie kochał. To będzie dla mnie opoką w chwilach załamania, jego miłość będzie prowadziła mnie przez życie...już zawsze...
