W końcu drzwi się otworzyły, ale nie zobaczyłam Lary... tylko poszarpanego Eddiego.
- Edd ?
- wypisali cię .. - powiedział tylko i schował wzrok
- kto to zrobił ? - dociekałam - zabije - wstałam
- Bian, wracaj do łóżka
- mów kto to zrobił ?? - zdenerwowana wyszłam na korytarz
Zobaczyłam... Boże FBI ?
- panie Kaulitz, to żadne wytłumaczenie !
- ok, zapłacę kaucje.... zaraz wypisze czek - Bill mu się tłumaczył, albo właśnie przestał..... ale czemu ten skończony idiota wciąz tu jest ? Serce mnie zabolało.
- Bian...?
- Tom ? Gdzie oni go zabierają ? - spytałam cicho
- on ją kocha... Lara jest jego oczkiem w głowie. Czuwał cały czas. Dlaczego mu to robisz ?
- nie twój zasrany interes - Edd wyratował mnie od odpowiedzi. Choć tak naprawde było mi przykro, zabrałam ojcu dziecko... to było złe... Bill miał prawo źle zareagować. - Larka już zdrowa, jutro lecimy do Berlina. Wracamy do domu.
- Edd, zostaw nas ok ?
- Bian ..on cie kocha - szepnąl Tom, gdy Eddie się oddalił.
- Tom... on zdradził mnie z twoją dzieczyną !
- to nasza sprawa...ale wybacz mu - nagle odwrócił się i odszedł
- czekaj ! - poszłam za nim
- Bianko - usłyszałam za sobą znajomy głos... odwróciłam się ...w oczach Billa było tyle smutku... - Wybacz mi, kocham cię.. jestem idiotą wiem to
- Bill, kocham cię, ale ta cała Ria..
- to dziewczyna Toma - przerwał mi
- tak, ale ..
- Bian proszę - znowu przerwał - Byłoby tak pięknie - spuścił głowę - daj mi szanse
- nie mogę... - zostawiłam go samego na pustym korytarzu, choć serce mi się z bólu krajało.
- Edd, jedźmy już
*
Na lotnisku było cholernie zimno, usiedliśmy na ławce a Edd poszedł po kawe, miałam chwile czasu. Edd był moim przyjacielem. Uwielbiałam go, ale Billa kocham. Zdradził mnie, ale nigdy nie będę szczęśliwa bez niego... jego smutne oczy wtedy w szpitalu... żałuje teraz że zareagowałm zbyt pochopnie i nie dałam mu drugiej szansy,
Przecież on kocha mnie i Larę. Widziałm wtedy łzy w jego oczach, Zależało mu. Czy ja zawsze muszę udawać obrażoną ? Przez to zawsze wszystko tracę.
- Edd, nie chce lecieć - powiedziałam po namyśle
- co !? chyba żartujesz - złapał mnie za rękę - zaraz wracamy
- nie ! - wyrwałam się .. i zostałam spoliczkowana
- zamknij się ! - jedziemy do Niemiec, czy tego chcesz czy nie ! - naciskał
- nie ! - powiedziałam, gwałtownie złapałam dziecko i zaczełam biec w kierunku toalet. Biegł za mną. Wbiegłam do damskiej, tu chociaż nie wejdzie.
Oddychałam szybko
Edd był fałszywy ! Nie kochał !
Poprostu chciał mnie posiąść !
Jak rzecz !
- Bianko ! wychodź ! - krzyczał
- zostaw nas ! - odkrzyknełam i drżacą dłonią zaczełam wstukiwać nr Billa. Niezręczna sytuacja, ale sama sobie przecież nie poradzę.
- Bian ? - oderał po 1 sygnale
- Bill... ja nie chce lecieć - mówiłam szybko, wiedziałam że mam coraz mniej czasu, a co jeżeli on tu wejdzie ?
- co ? To nie leć - odetchnąl z ulgą
- schowałam się w toalecie - to mówiąc się rozpłakałam, byłam tak bardzo bezradna.
- co ? czy on coś ci zrobił ? - spytał, znów się denerwował
- szarpał.... i .. uderzył - powiedziałam cicho, ale i tak usłyszał
- Uderzył ? Powtórz
- tak
- zaraz będę...- rozłączył się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz