Pewniejsza już nieco wyszłam z toalet.
Edd nadal tam na mnie czekał i był bardzo zły. Od razu brutalnym ruchem złapał mnie za przedramie.
- zaraz mamy samolot - bąknął, a w jego głosie słychać było wściekłość.- nie ma już ucieczek
Gdzie Bill ? Miałam tylko nadzieje że uda mu się przybyć na czas. Edd pociągnąl mnie w stronę bramek.
Tak bardzo nie chciałam lecieć, przecież to nie z Eddem chciałam związać swoją przyszłość i przyszłośc Lary, to nie Edd był jej ojcem, to nie Edd był osobą której obie potrzebowałyśmy... więc po jaką cholerę zgodziłam się z nim jechać...?
Przecież on jest niepoczytalny, przecież pamiętam sytuacje w domu. Wcześniej wmawiałam sobie że to tylko alkohol ... ale teraz wydaje mi się że .. on zawsze taki był. Tylko że wcześniej patrzyłam na niego innymi oczyma... teraz pojawił się w nich Bill...i Edd stał się tylko ciemnym cieniem gdzieś w kącie.. i zaczełam dostrzegać jego tak naprawde złe strony.
- Edd, nie chce !- zaczełam się mu wyrywać, ale to zdało się na nic, przecież jestem tylko słabą kobietą...w objęciach silnego mężczyzny. :(
- zamknij się ! - mocniej mnie pociągnął
- nie kocham cię... zrozum - spróbowałam z innej beczki, może on zrozumie... przecież ma umysł.... i chciałam jak najbardziej nas opóźnić, żeby dać Billowi chcwilę na dojazd.
Przystanął.
- ja ciebie też nie kocham, mam już kogoś.. chodzi mi tylko o 1 noc
- cooo !?? - poczułam sie strasznie, poprostu chciał mnie wykorzystać
- to co słyszysz, a teraz właź, lecimy do Berlina
-zaczekaj ! - usłyszałam głos Billa, jaka wielka ulga.
- znowu ty, powiedziałem przecież że zajmę się Larą i Bianką - powiedział znudzonym tonem Eddie
- Lara jest moja, nie spytałeś o zgodę.... odpowiedź brzmi NIE ... kocham Bianke, a ona kocha mnie ... - tu na mnie spojrzał - dotarło do ciebie ! Daj im spokój
- bo co ? - postawił się Edd
- bo znów się zabawimy - wskazał na jego podbite oko
Edd zmarszczył brwi.
- jestem seksoholikiem - wyznał po chwili ze szpuszczoną głową....- muszę ją mieć - szeptał..- tylko na jedną noc... zapłacę.
- nie jestem dziwką ! - oburzyłam się, a w oczych staneły mi łzy... przecież gdyby Bill nie zdążył się pojawić...ble..ble..fuj..bałam się nawet dokończyć.
-Eddie zgłoś się na terapie - odpowiedział Bill - a ich zostaw w spokoju
- Bianko, pojedź ze mną - poprosił prawie błagalnym tonem.
- nie mogę - to mówiąc wepchnełam go terminalu. Zostałam na zewnątrz. - dziękuje Bill ... - nie miałam pojęcia co powinnam mu powiedzieć .
- nie ma sprawy - odparł na luzie
- kocham cię ... - powiedziałam błagalnie .. - nie chce się rozdzielać.. proszę...
- dlaczego mnie o to prosisz... - uśmiechnął się tak ciepło jak to tylko on potrafi i wziął małą na ręce - Moja maleńka - szepną...
W domu było już posprzątane. Od tamtego momęntu mineło już pewnie sporo czasu. Nie miałam pojęcia ile czasu byłam w szpitalu, ale nie musiałam tego wiedzieć.
- jesteś głodna ? - spytał nagle Bill... przerywając ciszę ..swoim ciepłym głosem..
- ja nie, ale ona pewnie tak - popatrzyłam na córeczke leżącą na kanapie
- może pojedziemy wieczorem do jakiejś restauracji ? - widać było że nie bardzo wiedział jak się zachować
- ona będzie już spała - zaprotestowałam... może specjalnie. Dlaczego nie chciałam? Czego się bałam?
- ona zostanie z Tomem - powiedział jeszcze ciszej... chciał zostawić małą
- no nie wiem Bill, raczej nie, to dla niej nowe miejsce. Wolałabym przez jakiś czas pobyć blisko niej.
- jeju chcij dobrze to nie ! - zdenerwował się - chce spędzić trochę czasu z tobą ! To takie trudne ! - krzyczał, ale nie zaczął tematu tamtego dnia..
- ale pozamną masz jeszcze córeczke !- też krzyczałam
- wiesz co ! czasami bardzo żałuje że ją mam , dla ciebie liczy się tylko ona - powoli wpadał w szał... to się mogło źle skończyć
- Bill wcale nie... tylko ty tak to widzisz - próbowałam złagodzić sytuacje... kolejna kłótnia, ledwo przekroczyłam próg domu.
- odbieram ? nie badź śmieszna, widzę to !
- ale nie jesteś pępkiem świata !
- wiesz co ? Kiedyś byłaś inna, kiedyś umiałaś mnie kochać!
- skoro tak ci żle, to idź do Rii ! - wskazałam wściekła na drzwi
- a żebyś wiedziała że właśnie teraz to zamierzam zrobić... - wyszedł trzaskając drzwiami
Usiadłam na zimnej podłodze i sie rozpłakałam. Cały czas się kłócimy, a główną przyczyną naszych kłótni jest Lara. On naprawdę zachowuję się jakby bardzo żałował, jakby obwiniał ją o coś... jakby jej nie chciał...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz