sobota, 4 kwietnia 2015

8. Dann sind wir eindlich frei... !

Oparł się wygodnie na siedzeniu i cicho westchnął. Dwie godziny temu wystartowali z lotniska w Berlinie, a on od 2 godzin nie mógł przestać myśleć i Bian i jej córce. Nie mógł się na niczym skupić, wszystko go irytowało.
- co jest ? - spytał jego brat, poprawiając kucyk z dredami. Tom z kolei wyglądał na super mega wyluzowanego, lubił latać, zawsze po wejściu na pokład się odprężał. 
- Tom, boje się je zostawiać.- wyznał bratu.
- Eddie siedzi w puszce ! Nie będzie zagrożeniem. - Tom próbował natarczywie otworzyć paczkę cheetosów serowych. 
- Tom... zalęży mi na niej - wyrwał bratu paczke chrupek i sam mu otworzył.
- super że dociera to do ciebie dopiero teraz. - ofuknął go brat i naładował całą garść chrupek serowych do ust. Bill nic nie odpowiedział, co jeszcze mógł powiedzieć. 
- Hejo - podeszła do nich cycasta brunetka - jestem Ria - przedstawiła się. Była piękna, długie nogi, wydatny biust , no i miałą na czym siedzieć.  Tom się już zaślinił co w połączeniu z chrupkami wyglądało obrzydliwie. 
- jestem Bill, a to mój starszy o 10 minut brat idiota Tom - przedstawił ich
- muszę do kibelka - wyjąkał Tom ...hahahaha stanął mu xD " ale mój brat ma problemy " - pomyślał Bill i mimowolnie zerknął na Rie.
Kobieta usiadła obok niego i przez chwilę tylko mu się przyglądała. Irytowało go to, nie lubił jak kto tak na niego patrzy, a w dodatku kobieta, bardzo atrakcyjna kobieta. 
- masz dziewczynę ? - spytała. Gdyby powiedział, żę nie zaskoczyło go to przypadkowe zadane mimochodem pytanie to by skłamał. Zerknął w wyczekujące odpowiedzi oczy kobiety i poczuł się żenująco, chciał tylko dolecieć do celu, dlaczego ci ludzie nie mogą dać mu spokoju, oczywiście Toma gdy potrzeba to trzepie sobie w łązience i go tu nie ma - Halo, tu ziemia ! - dziewczyna wyrwała go z zamyślenia. 
- Przepraszam, możesz powtórzyć trochę się zamyśliłem - myślał, że jak uda że nie słyszał to Ria odpuści.
- Pytałam czy masz dziewczynę ? - nie dawała za wygraną. Westchnął. Tak bardzo chciał opowiedzieć jej o Biance.
- Nie, jestem singlem - odparł przywołując na twarz sztuczny, wyćwiczony do kamer uśmiech. 
- Dziś wieczór u mnie ? - mrugnęła porozumiewawczo. Przez to bezpośrednie i sugestywne pytanie zrobiło mu się niedobrze. 
- nie za dobrze się czuje, ale podeśle Toma - chciał w końcu uciąć temat.
- ok - zniesmaczyła się i nic już nie mówiła.

Wieczorem faktycznie Tom poszedł do dziewczyny, a Bill zaczął urządzać swój nowy dom. Nie mieszkał z bratem, ale dzieliło ich tylko kilka przecznic spacerkiem. 
Wyciągał rzeczy za rzeczami, a gdy wszystko było już porozstawiane przystanął żeby podziwiać swoje dzieło. Rzucił przelotnie okiem na przestrzenną sypialnie ... czegoś mu brakowało. Jeden malutki detal. Zdjęcie !!!
No tak, szybko pobiegł na dół żeby przeszukać wszystkie walizki. Nie ma go !
Nie zabrał ze sobą zdjęcia !!
Nie !
Nie !!
Nie !!!
Zadzwonił telefon. Bez namysłu odebrał, może to Bian, może coś się wydarzyło. 
- no elo Bill, jak tam ? Już rozpakowany ? Impreza wre, wbijaj do nas - w słuchawce usłyszał głos Toma i głośną muzykę. 
- nie mam ochoty - zmarkotniał. 
- oj no Bill, poderwiesz jakąś panienkę. 
- jak tam z Rią ? - po części był ciekaw, ale chciał zmienić temat
- zajebiście, świetna laska. Chodź do nas !
- nie ! - rozłączył się.
Kochał je, dlaczego ogarnął to dopiero gdy wyjechał ? Bian kochał już od kilku lat niezmiennie i mocno, ale dotarło do niego, że przecież może mieć karierę, wciąż może być piosenkarzem i frontmenem zespołu mając dziecko. Nie potrafił jej nienawidzić, już od pierwszego spotkania z nią coś ich oboje do siebie przyciągało. Wiedział, co to było. Wiedział, że łączyłe go z dziewczynką niesamowita więź, Eddie mógł się nią opiekować przez te kilka miesięcy, ona mogła go polubić, ale z nim nigdy nie połączyłaby jej taka więź jaką właśnie w sobie odkrył. Był tatą. Był tatą ślicznej, małej , uroczej, walczącej dzielnie o życie dziewczynki. Miał z czego być dumny. 
Zapragnął żeby obie jego miłości były obok. Nagle uświadomił sobie, że byłby w stanie zrezygnować z klubów, że wolałby trzymać na rękach córkę i słyszeć jej dzwoneczkowy śmiech niż pić z bratem w barze.  Włączył się na gg. Była niedostępna. No tak w Berlinie jest teraz wcześnie rano. 
Ciekawe co u Lary ?
 Ciekawe jak malutka daje sobie radę ? 
Czy wszystko się udało ? 
Czy Bianca będzie czekała na Eddiego ?
Przyłapał się na tym że był bardzo zazdrosny, tyle pytań kłębiło się w jego głowie. 
Czemu nie namówił jej na przyjazd z nim do LA?
Czemu !!?
Kochał ją.
Dla miłości można wszystko poświęcić... 

*
Siedziałam z malutką w szpitalnej sali. Miała podłączoną kroplówkę z lekarstwem i elektrolitami.  Nie spałam całą noc, bo bałam się o jej stan. Bałam się, że wydarzy się coś złego, a ja to prześpie. Lekarze mówią że jest coraz lepiej. Zwyciężymy ! Bo jak nie my to kto ?
Teraz czeka nas krótka rehabilitacja i koniec. 
Larka słodko spała zmęczona całą tą walką o życie, zmęczona wizytami lekarza i oglądaniem jej jak zwierzątko. Wyszłam do sklepu. Musiałam coś zjeść i chyba wrócić do domu po świeże  ciuchy. Weszłam do mieszkania. Nie było mnie tu od napadu Edda. Mieszkanie było ogromnym pobojowiskiem. Wszystko było porozrzucane. Nie miałam czasu żeby generalnie sprzątać, więc tylko ogarnełam pi razy drzwi, złapałam kilka ubrań i wybiegłam. 


*
Wybiegł wręcz z samolotu na lotnisku, wskoczył w TAXI, musiał szybko być na miejscu. Wbiegając po szpitalnych schodach, plątały mu się nogi. W klatce ledwo co nie zabił chirurga i nie nabił się na skalpel, ale biegł dalej. Musiał !
Gubił się w szpitalnych korytarzach pełen sprzecznych uczuć.
- mogę w czymś pomóc, tu nie wolno wchodzić - zatrzymała go niska pielęgniarka
- gdzie ona jest !! - krzyczał zrozpaczony
- kogo pan szuka ? - spytała spokojnie blondynka. Przez lata pracy w szpitalu widziała wiele takich ludzi. 
- gdzie moja córeczka !!! - prawie że płakał.
- spokojnie... ile ma lat... co jej jest ?
- pół roku ...białaczka ... mm... miała przeszczep - jąkał się - gdzie moja maleńka córeczka  ??!!!
- już panu pokazuje, to dzielna i silna dziewczynka - mówiła kobieta, wprowadzając przerażonego mężczyzne do sali gdzie leżała Lara. 
Uspokoił się dopiero gdy ją zobaczył. Poczuł jak zalewa go fala ulgi, przez chwile musiał złapać oddech. 
Pielęgniarka zerknęła na niego i uśmiechnęła się pod nosem, pokręciła głową i  wyszła. 
Stanął nad łóżeczkiem małej.
Żyła !
Wszystko było ok. 
Otworzyła swoję piękne brązowe oczy i rozejrzała się nieświadomym jeszcze niczego zaspanym wzrokiem. Zobaczyła go , zaborczo wyciągnęła do niego rączki, a jemu zrobiło się żal. Żal małej, kruchej istotki podpiętej do kroplówki . Pochylił się aby mogła go dotknąć...

*
Biegiem wróciłam do szpitala. Ruszyłam na piętro małej...ktoś przy niej był. Przeraziło mnie to, może Eddie jednak wyszedł z więzienia, może to mordercy, ale zaraz się uspokoiłam. Ten ktoś nie chciał jej skrzywdzić.  Zawsze bym go poznała... co on tu robił !.. Bill ?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz