piątek, 6 marca 2015

2. Du brichst die Kälte, wenn du sprichst

 W progu stała blondynka w koszulce Billa. Momentalnie poczułam ból, jego nowa dziewczyna. Kiedyś to ja bez ceregieli kradłam mu ciuchy i chodziłam w nich dumnie po domu, kiedyś to ja byłam jego dziewczyną. Wpuściła mnie bez słowa.... spojrzała na moją córkę i wyciągnęła do mnie dłoń z wielkimi różowymi tipsami, aż przestraszyłam się że zrobi jej krzywdę. Lara odkręciła głowę, bała się nieznajomych, objęłam ją ciaśniej i pocałowałam w główkę. Nagle na dole przy drzwiach  pojawił się Bill i wszystko wróciło,  nasza ostatnia wspólna noc zanim powiedziałam mu o ciąży... Wszystko było tak bardzo realne jakby było wczoraj. 
- cześć.. chodź  - zaprosił mnie do salonu - siadaj - wskazał miło na kanapę ... Obrzucił małą przelotnym spojrzeniem i chyba lekko się skrzywił...ten mały gest bardzo zabolał - więc co jest ? - od razu przeszedł do rzeczy, chciał mnie wysłuchać a potem się pozbyć, standard. 

- Bill.. przepraszam że przychodzę z tym do ciebie, ale nie mam do kogo się zwrócić ... ona jest poważnie chora. Spójrz - odwinełam rękawek bluzeczki i pokazałam mu siniaki.
- Ona ma białaczkę ? - usłyszałam pytanie z końca pokoju, może jednak laska nie jest tak głupia na jaką wygląda. 
- tak .. - odparłam... blondynka dosiadła się do nas 
- Przykro mi - popatrzyła smutno na małą
-idź stąd ! - Bill na nią huknął i wyszła z salonu - ok, ale jak mam pomóc ? - spytał, widziałam, że próbuje jak najszybciej sie mnie pozbyć i nadeszła najgorsza część naszego spotkania .. niby co miałam mu powiedzieć. Bill intensywnie przyglądał się dziecku a ja zbierałam się do wyjawienia mu celu mojej wizyty. 
- Bill... można zrobić zabieg... jeśli znajdę dawce... kosztowny zabieg.. - jąkałam się, kurcze głupio powiedzieć komuś " ej dawaj hajs "
- co ? ! Przyszłaś po kase ! - gwałtownie  wstał zrzucając poduszkę. - Dałem ci pieniądze ! Uznaj, że to był mój wkłąd finansowy w dzieciaka ! 
- Bill, nie mam do kogo się zwrócić - rozpłakałam się ... - w ciągu 2 tygodni muszę znaleźć dawce... i pieniądze ... bo jak nie ... to ona umrze.... oddam co do grosza .. przysięgam - szlochałam.
-Pomyśle - przysunął się ..- zostaniesz na obiedzie ? - Bill do momentu wypowiedzenia przeze mnie słów " Ona umrze " chyba nie zdawał sobie sprawy jak bardzo poważna to jest sytuacja. nie chciałąm tam zostać, ani minuty dłużej, moje serce umierało z każdym wypowiedzianym przez niego słowem, ale  musiałam się na wszystko teraz godzić, żeby mi pomógł...i chciałam zostać ... żeby z nim porozmawiać .. prawie dwa lata się nie widzieliśmy. 
- tak.. zostane -otarłam łzy 
-ok - poszedł do kuchni - Sara ! - krzyknął i przyszła do nas cycasta blondynka... zgrabnie się ruszała ... i te ogromne cycki ..cały Bill heh xD - zrobimy spaghetti
- pomogę ci - zaoferowałam się miło
- to ja zajmę się dzieckiem - Sara wyciągneła do mnie dłonie - mogę... proszę... - wyglądała jak mały chochlik z tą proszącą miną

- no dobrze - zgodziłam się i podałam jej córkę - żyjecie ze sobą?  - spytałam Billa gdy blondynka znikneła za drzwiami bo nie dawało mi to spokoju. Wiedziałam że to co powie może zaboleć, ale z natury jestem ciekawska.
- nie jesteśmy razem jeśli o to pytasz - odparł wsypując makaron do garnka 
- tylko z tobą mieszka ? - ah ta kobieca dociekliwość.
- tylko dzieli ze mną łóżko - chciał zakończyć temat, nie patrzył na mnie.
- śpicie ze sobą .. ? - dalej dociekałam, choć wiedziałam iż powinnam już dawno przestać. 
- Bianka ! to przesłuchanie ? - wkurzył się. 
- Przepraszam - spuściłam głowę. Zapadła cisza przerywana tylko naszymi równomiernymi oddechami. Przysunął się do mnie
- płace jej za to żeby tu była ... - szepną - trzymam ją z czystego egoizmu dla zabawy .. ja po prostu nie umiem .. nie potrafię.. nie chce żyć sam. Nie jesteśmy razem bo wiem jak się kończą związki na dłuższą metę ...- zamarłam... Trafił w czuły punkt. Zabolało...
Dalej robiliśmy danie w ciszy.
- Sara .. zjesz z nami ? - spytałam miło dziewczynę. Nie była z nim... uśmiechnęłam się do siebie ..ty pieprzona egoistka. Bill zmarszczył brwi. Nie spodziewał się, że poproszę kobietę, o której dopiero powiedział, że tylko z nim śpi o to by z nami zjadła. 
-ok .. mniam- zatarła wypielęgnowane dłonie i zabraliśmy się do jedzenia  - czy jej ojciec też ma takie śliczne oczy ? - spytała patrząc na mojego  malucha bawiącego się smoczkiem. No tak, kobieta przecież nie miała pojęcia kim jestem, a tym bardziej nie znała prawdy o Larze.  Bill się zachłysną...
- tak - odparłam - jej ojciec też ma takie piękne oczy .. ma to po nim.... - powiedziałam szczerze - i uśmiech też - dodałam cichutko. Bill upił łyk wody nie wydając z siebie żadnego dźwięku.
- ona tak cierpi.... taka malutka, a walczy z chorobą.. jej tatuś jest na pewno z niej dumny... - zgasiła mnie .. nic nie powiedziałam, a Bill  wstał z łoskotem, rzucił talerz do zmywarki i wyszedł z jadalni.... 
Usłyszałam płacz córki, która domagała się uwagi. 
- mogę ? spytała, a ja skinęłam głową .. zostałam sama. Włożyłam talerze do zmywarki i po chwili powrócił Bill... zły, kurde czy już zawsze będzie chodził przy mnie naburmuszony ?.
Złapał Sarę za rękę i odciągnął od dziecka. Włożył jej kase w dekolt jak jakiejś taniej dziwce i wypchnął za drzwi, kobieta nawet nie zdążyła nic powiedzieć ... podszedł do mnie 
- A więc ma moje oczy...- zaczął 
- ma na imię Lara 
- Pomogę wam... - spojrzałam na niego - dam ci pieniądze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz